Zdjęcia narzeczeńskie robi się dziś niemal zawsze przed ślubem, ale terminy bywają wybierane dość przypadkowo. Najczęściej pada na lipiec albo sierpień, bo wtedy pogoda wydaje się najpewniejsza. Tymczasem fotografowie pracujący pod Tatrami zgodnie wskazują inny moment. Przełom września i października daje światło i barwy, których w środku lata po prostu nie ma. Zielone stoki zmieniają się wtedy w paletę żółci, rudości i brązu, a powietrze robi się przejrzyste. Dla sesji narzeczeńskiej w Tatrach to warunki niemal idealne.
Czy wiesz, że…
za złoty kolor tatrzańskich zboczy jesienią odpowiadają głównie modrzewie i buki? Modrzew jako jedyne polskie drzewo iglaste zrzuca igły na zimę i tuż przedtem przybiera intensywnie żółtą barwę. Wyżej położone partie przebarwiają się wcześniej, więc kolory schodzą w doliny stopniowo, przez kilka tygodni.
Rzecz nie sprowadza się wyłącznie do liści. Jesienią słońce stoi niżej nad horyzontem, przez co złota godzina trwa dłużej i zaczyna się w rozsądnej porze. W czerwcu, żeby złapać miękkie światło poranka, trzeba wstać przed czwartą. W październiku wystarczy wyjść z hotelu koło siódmej.
Druga sprawa to przejrzystość powietrza. Po letnich upałach nad Podhalem często wisi delikatna mgiełka, która spłaszcza plany. Chłodniejsze poranki tego problemu nie mają, więc granie Tatr rysują się na zdjęciach ostro, warstwa po warstwie.
Trzeci atut to mgły w dolinach. Zjawisko pojawia się przy pogodnych, chłodnych nocach i potrafi zamienić zwykły punkt widokowy w scenerię jak z filmu. Trzeba jednak być na miejscu przed wschodem słońca, bo mgła rozpuszcza się w ciągu godziny.
Najbardziej wyraziste barwy pojawiają się zwykle od ostatniego tygodnia września do połowy października. Data przesuwa się z roku na rok o kilka dni, w zależności od tego, jak wcześnie przyjdą pierwsze przymrozki.
Warto pamiętać o wysokości. Powyżej 1200 metrów kolory zaczynają się nawet w drugiej połowie września, a w okolicach Bukowiny Tatrzańskiej kulminacja przypada zwykle na początek października. Jeśli pierwszy termin wypadnie deszczowo, druga próba tydzień później nadal ma sens.
Dodatkowa korzyść to spokój. Po zakończeniu wakacji ruch na szlakach wyraźnie maleje, o czym więcej w tekście o tym, kiedy jest najmniej ludzi w Tatrach. Sam październik ma zresztą pod Tatrami wielu zwolenników, co opisuje artykuł o urlopie w październiku w Bukowinie Tatrzańskiej.
Największy błąd to wybór najpopularniejszych miejsc w środku dnia. Zdjęcia z Morskiego Oka o dwunastej rzadko wychodzą tak, jak wyobrażają je sobie pary. Znacznie lepiej sprawdzają się otwarte polany i przełęcze widokowe, gdzie panorama pracuje na kadr, a ludzie nie wchodzą w tło.
Fotografowie chętnie wracają w okolice Głodówki, na polany nad Bukowiną i Rusinową Polanę, do której z Bukowiny jest wyjątkowo blisko. Podpowiedzi dotyczące łatwych podejść znajdziecie w zestawieniu czterech szlaków na krótki spacer z widokiem na góry, a przegląd panoram - w artykule o najlepszych punktach widokowych na Tatry.
To punkt pomijany przez większość par. Tatrzański Park Narodowy reguluje zasady prowadzenia sesji o charakterze komercyjnym na swoim terenie, a fotograf pracujący za wynagrodzenie mieści się w tej kategorii. Przed wyjazdem warto po prostu zapytać w dyrekcji parku o aktualne wymogi.
Rozwiązaniem, po które sięga wielu fotografów, jest praca poza granicami parku. Polany wokół Bukowiny Tatrzańskiej, Czarnej Góry i Jurgowa oferują dokładnie tę samą panoramę Tatr, bez dodatkowych procedur. Zyskuje się przy tym łatwiejszy dojazd i możliwość przewiezienia sprzętu blisko planu.
Doświadczenie par, które mają taką sesję za sobą, sprowadza się do kilku prostych zasad:
Stylizacja w barwach ziemi - beże, rdzawe czerwienie, butelkowa zieleń i kremy współgrają z jesiennym tłem, a jaskrawe kolory rozbijają kadr;
Dwa komplety ubrań - jeden elegancki, drugi swobodny, co daje wyraźnie różne serie zdjęć bez zmiany lokalizacji;
Wygodne buty na dojście - eleganckie obuwie warto nieść w plecaku i zakładać dopiero na miejscu;
Ciepła warstwa poza kadrem - o świcie bywa kilka stopni, a zmarznięta osoba na zdjęciach zawsze to widać;
Rezerwowy termin - jeden dzień zapasu w planie pobytu ratuje sesję przy załamaniu pogody.
Warto też uzgodnić z fotografem plan awaryjny na wypadek deszczu. Wnętrza z dużymi przeszkleniami, tarasy i hotelowe lobby potrafią dać zaskakująco dobre efekty. Podobne rozwiązania sprawdzają się także przy zimowej sesji ślubnej w plenerze.
Zdjęcia zajmują zwykle dwie, trzy godziny. Szkoda przyjeżdżać pod Tatry na tak krótko, skoro można rozłożyć to na weekend. Wiele par łączy sesję z celebrowaniem samych zaręczyn, co opisuje tekst o zaręczynach w górach.
Dobrą bazą jest Hotel HARNAŚ na wzgórzu Buńdowego Wierchu. Każdy pokój ma tu południową ekspozycję i widok na panoramę Tatr, więc część kadrów da się zrobić bez wychodzenia na zewnątrz. Obiekt przyjmuje wyłącznie osoby dorosłe i młodzież powyżej 15 roku życia, co przekłada się na ciszę i swobodę przy porannych przygotowaniach. Po sesji zostaje czas na termy, strefę wellness i kolację - jesienna karta Restauracji WIDOK jest opisana w artykule o jesiennym menu w Restauracji WIDOK. Gotowy scenariusz takiego pobytu znajdziecie z kolei w propozycji weekendu zaręczynowego z kolacją degustacyjną.
Zwykle między końcem września a połową października, przy czym wyższe partie przebarwiają się wcześniej niż doliny. Termin przesuwa się co roku o kilka dni, w zależności od pierwszych przymrozków. Bezpiecznie jest planować sesję na pierwszy tydzień października.
Godzinę po wschodzie słońca lub godzinę przed zachodem. Światło jest wtedy miękkie i ciepłe, a cienie nie tną twarzy. Poranek ma dodatkową przewagę, bo w dolinach często zalegają mgły, a na szlakach jest jeszcze pusto.
Sesje o charakterze komercyjnym podlegają regulacjom parku, dlatego przed wyjazdem warto skontaktować się z dyrekcją TPN i potwierdzić aktualne zasady. Alternatywą jest fotografowanie poza granicami parku, na polanach wokół Bukowiny Tatrzańskiej, gdzie panorama jest równie efektowna.
Standardowo od dwóch do trzech godzin, wliczając dojście na miejsce i ewentualną zmianę stroju. Przy dwóch lokalizacjach warto zarezerwować pół dnia. Krótsze sesje bywają możliwe, ale ograniczają liczbę ujęć i wariantów tła.
Najlepszym zabezpieczeniem jest dodatkowy dzień w rezerwie oraz wcześniej ustalony plan zapasowy we wnętrzach. Jesienna pogoda pod Tatrami bywa zmienna w ciągu doby, więc deszczowy poranek nie przekreśla udanego popołudnia. Mokre, rozświetlone po opadach zbocza dają zresztą bardzo efektowne tło.