Jesienne szlaki dla dwojga na pół dnia to temat, który wraca do nas co roku we wrześniu. I słusznie. Nie każda para chce spędzać dziesięć godzin na grani, zwłaszcza gdy dzień robi się coraz krótszy, a po południu kusi ciepła kąpiel w termach. Półdniowa wycieczka ma inną logikę. Ma dać widok, trochę wysiłku i czas na rozmowę, a potem zostawić popołudnie na coś zupełnie innego. Poniżej zebraliśmy sprawdzone trasy w Tatrach i na Podhalu, które zamykają się w trzech, maksymalnie czterech godzinach. Wszystkie jesienią wyglądają lepiej niż latem.
Czy wiesz, że… jesienna „złota polska jesień” w Tatrach trwa zwykle od ostatniej dekady września do połowy października? W tym czasie buki w reglu dolnym przebarwiają się na czerwono i miedziano, a modrzewie wyżej na złoto. Później liście szybko opadają, ale w zamian pojawia się inwersja i widoczność bywa najlepsza w całym roku.
Latem długi dzień wybacza błędy. Jesienią nie. Pod koniec października słońce zachodzi po szesnastej, więc trasa na cały dzień wymaga wyjścia o świcie i dyscypliny na szlaku. Wycieczka na trzy, cztery godziny daje więcej swobody. Można wyjść po śniadaniu, iść własnym tempem, zatrzymać się na kawę w schronisku i wrócić z zapasem czasu. Popołudnie zostaje na termy, masaż albo po prostu na kanapę i książkę. Osobom, które chcą łączyć góry z odnową, polecamy tekst relaks w górach dla aktywnych.
Jeśli mielibyśmy wskazać jedną trasę na jesienne pół dnia we dwoje, byłaby to właśnie ta. Start z Wierchu Poroniec, kwadrans jazdy z Bukowiny. Do Rusinowej Polany idzie się około godziny łagodnym, leśnym szlakiem. Na polanie otwiera się jedna z najpiękniejszych panoram Tatr Wysokich w całym paśmie, z Gerlachem, Lodowym i Hawraniem w jednym kadrze. Jesienią stoją tu jeszcze szałasy, a przy Bacówce można kupić oscypka.
Jeśli macie siły, warto dodać Gęsią Szyję. To kolejne 40 minut podejścia, ale widok ze skalistego wierzchołka obejmuje już całe Tatry od Bielskich po Zachodnie. Cała pętla z powrotem na Wierch Poroniec zamyka się w trzech i pół godzinach. Więcej tras w tej okolicy opisujemy w artykule trasy turystyczne w pobliżu Hotelu HARNAŚ.
Trasa zaczyna się w Zakopanem, ale szybko odcina się od miasta. Dolina Strążyska prowadzi wzdłuż potoku, między skałami porośniętymi jesienią czerwonymi bukami. Po godzinie docieracie na Polanę Strążyską z widokiem na północną ścianę Giewontu. Stąd zielony szlak wyprowadza na Sarnią Skałę, niewysoki, ale skalisty szczyt z panoramą na Tatry Zachodnie i Zakopane. Na Sarnią Skałę warto wejść przed południem, bo światło od wschodu pięknie podkreśla fałdy Czerwonych Wierchów. Zejście przez Dolinę Białego zamyka pętlę w około trzech godzinach.
Niektóre trasy wybiera się dla widoku, inne dla rozmowy. Dolina Kościeliska należy do tej drugiej grupy. Szeroka, wygodna ścieżka wzdłuż potoku pozwala iść obok siebie, a nie gęsiego, co w górach wcale nie jest oczywiste. Do Polany Pisanej dochodzi się w niecałą godzinę. Po drodze mijacie Bramę Kantaka i Bramę Kraszewskiego, a jesienią ściany doliny płoną kolorami. Jeśli chcecie zejść trochę z głównego nurtu, kilka mniej znanych miejsc znajdziecie w tekście Tatry poza utartym szlakiem.
Nie każda jesienna wycieczka wymaga wjazdu do parku narodowego. Z Bukowiny Tatrzańskiej można dojść pieszo na polanę Głodówkę, jeden z najbardziej znanych punktów widokowych na Podhalu. Droga prowadzi przez pola i przysiółki, z ciągłym widokiem na Tatry. To około dwóch godzin w obie strony, więc idealny wariant na poranek albo na zachód słońca. Więcej takich miejsc zebraliśmy w artykule najlepsze punkty widokowe na Tatry.
Kilka zasad, które sprawdzają się od lat i pozwalają wrócić bez zmęczenia i bez kłótni o tempo:
wychodźcie do dziesiątej rano, wtedy nawet czterogodzinna pętla kończy się na długo przed zmrokiem,
dobierajcie trasę do wolniejszej osoby, a nie do szybszej,
zabierajcie termos z herbatą i coś słodkiego na przerwę z widokiem,
sprawdzajcie komunikat TPN, bo jesienią część szlaków bywa zamykana,
zostawiajcie w planie miejsce na przystanek bez powodu, bo o to w wycieczce we dwoje chodzi.
O tym, jak przekształcić taki dzień w pełną randkę od świtu do wieczora, piszemy w tekście randka w górach. A jeśli zależy Wam na tym, by nie spieszyć się nigdzie, warto zajrzeć do artykułu slow life w górach.
Hotel HARNAŚ stoi na wzgórzu Buńdowego Wierchu w Bukowinie Tatrzańskiej, w modernistycznym budynku z lat 60 XX wieku. Każdy pokój patrzy na południe, na całą panoramę Tatr, więc po powrocie z Rusinowej Polany możecie z okna odnaleźć miejsce, w którym staliście kilka godzin wcześniej. To jedyny hotel na Podhalu przeznaczony wyłącznie dla dorosłych, dlatego popołudnie po szlaku jest tu naprawdę spokojne. O tym, co widać z hotelowych okien, piszemy w artykule hotel z widokiem na góry - i to nie jest pusty frazes.
Drugą część dnia można oddać strefie wellness albo Termom BUKOVINA, do których hotel zapewnia bezpłatny transport. Wieczorem zaprasza Restauracja WIDOK. Szef kuchni Marcin Gruszka, członek Narodowej Kadry Kucharzy, jesienią serwuje polską kuchnię z dziczyzną, grzybami i dynią w roli głównej, o czym więcej w tekście o jesiennym menu Restauracji WIDOK. Pary, które chcą zamienić kolację w coś więcej, zainteresuje artykuł o romantycznej kolacji przy świecach. Całość pobytu najłatwiej zaplanować w ramach pakietu spa dla dwojga.
Rusinowa Polana z Wierchu Poroniec, opcjonalnie z Gęsią Szyją. Łagodne podejście, wielka panorama i pętla zamykająca się w trzech i pół godzinach.
Zwykle od ostatniej dekady września do połowy października. Później liście opadają, ale poprawia się widoczność.
Część szlaków wysokogórskich bywa zamykana po pierwszych opadach śniegu lub z powodu prac. Trasy dolinne i reglowe pozostają dostępne. Aktualne informacje podaje TPN.
Około 15 minut samochodem. Na Głodówkę można dojść z hotelu pieszo.
Nie. HARNAŚ to hotel adults only, przyjmujący wyłącznie osoby powyżej 15. roku życia.