Dla jednych wyjazd to szansa na intensywne zwiedzanie od rana do nocy. Dla innych po dwóch dniach takiego tempa przychodzi zmęczenie, rozdrażnienie i poczucie, że urlop zamiast regenerować, odbiera siły. Jeśli to drugie brzmi znajomo, możliwe, że mowa o cesze nazywanej wysoką wrażliwością. Osoba wysoko wrażliwa w podróży potrzebuje nieco innego planu, a przede wszystkim innego miejsca. Podpowiadamy, na co zwrócić uwagę.
Czy wiesz, że…
według badań amerykańskiej psycholożki Elaine Aron wysoko wrażliwych jest około 15-20% ludzi, a podobną cechę zaobserwowano u ponad stu gatunków zwierząt?
Pojęcie spopularyzowała Elaine Aron w latach 90 XX wieku. W literaturze naukowej mówi się o wrażliwości przetwarzania sensorycznego. To cecha temperamentu, a nie zaburzenie czy diagnoza. Osoby wysoko wrażliwe, w skrócie WWO, głębiej przetwarzają informacje, mocniej reagują na bodźce i szybciej odczuwają przeciążenie.
W praktyce oznacza to większą wrażliwość na hałas, jaskrawe światło, tłok i intensywne zapachy. Jednocześnie WWO często bardziej niż inni doceniają piękno przyrody, dobrą kuchnię czy ciszę o poranku. Dobrze zaplanowana podróż może więc być dla nich wyjątkowo satysfakcjonująca.
Podróż to skumulowana dawka nowości. Dworce, lotniska, korki, nieznane miejsca i dziesiątki drobnych decyzji. Do tego dochodzi pierwsza noc w obcym łóżku. Badacze z Uniwersytetu Browna opisali w 2016 roku tzw. efekt pierwszej nocy. W nowym miejscu jedna półkula mózgu pozostaje bardziej czujna, przez co sen bywa płytszy.
U osoby wysoko wrażliwej te czynniki się sumują. Jeśli na miejscu czeka jeszcze gwarny deptak, głośna restauracja i hotel pełen atrakcji, organizm nie ma kiedy odpocząć. Dlatego tak duże znaczenie ma wybór noclegu i kierunku.
Hotel dla WWO to nie tylko miejsce do spania. To baza, do której wraca się, żeby się wyciszyć. Przy rezerwacji warto sprawdzić kilka rzeczy:
wielkość obiektu, bo kameralne hotele zwykle oznaczają mniej hałasu i krótsze kolejki;
profil gości, np. obiekty tylko dla dorosłych, w których nie ma animacji i rodzinnych atrakcji;
położenie z dala od głównych deptaków i dróg tranzytowych;
widok z okna i dostęp do naturalnego światła;
restaurację na miejscu, by nie szukać jedzenia po całym dniu;
możliwość zameldowania się bez pośpiechu i spokojnego śniadania.
O tym, czym różnią się takie miejsca od rodzinnych resortów, piszemy w tekście hotel adults only - co to właściwie oznacza.
Ten sam region może być spokojny albo przytłaczający. Wszystko zależy od miesiąca i dnia tygodnia. W Tatrach najwięcej turystów pojawia się w wakacje, w ferie i w długie weekendy. Listopad oraz druga połowa marca należą do najspokojniejszych okresów. Szerzej omawiamy to w artykule o tym, kiedy jest najmniej ludzi w Tatrach.
Liczy się też miejscowość. Krupówki w sobotnie popołudnie to dla WWO prawdziwe wyzwanie. Mniejsze wsie, takie jak Bukowina Tatrzańska, pozwalają być blisko gór, a jednocześnie z dala od kurortowego zgiełku. Warto też sięgać po mniej znane trasy, które opisujemy w tekście Tatry poza utartym szlakiem.
Psychologowie Rachel i Stephen Kaplanowie opisali tzw. teorię regeneracji uwagi. Według niej kontakt z naturą angażuje uwagę w łagodny sposób i pozwala odpocząć przeciążonemu umysłowi. Szum lasu czy widok gór nie wymagają wysiłku, a jednocześnie przyciągają wzrok.
Dla WWO to ważna wskazówka. Zamiast intensywnego programu zwiedzania lepiej zaplanować spacery, czas przy oknie i ciche poranki. O tym, jak działa sam widok gór, piszemy w tekście panorama Tatr - najlepsze lekarstwo dla zmęczonego umysłu.
Dobrze sprawdza się zasada jednej głównej aktywności dziennie. Rano szlak, po południu odpoczynek, wieczorem kolacja. Bez dokładania kolejnych punktów tylko dlatego, że „skoro już tu jesteśmy”. Warto też zabrać rzeczy, które pomagają się wyciszyć: zatyczki do uszu, opaskę na oczy czy ulubioną herbatę.
Atrakcje, które mogą być głośne, najlepiej odwiedzać w spokojniejszych porach. Termy w dzień powszedni przed południem to zupełnie inne doświadczenie niż w sobotnie popołudnie. Dla osób podróżujących w pojedynkę przydatny będzie tekst, w którym opisujemy podróż solo w góry.
Hotel HARNAŚ w Bukowinie Tatrzańskiej to hotel tylko dla dorosłych, położony na wzgórzu Buńdowego Wierchu. Modernistyczny budynek z lat 60 ma wszystkie pokoje od strony południowej, więc z każdego okna widać panoramę Tatr. Do Zakopanego jest stąd kilkanaście kilometrów, a to wystarczająco blisko, by pojechać, i wystarczająco daleko, by nie słyszeć zgiełku. O tym, dlaczego cisza jako luksus ma realne znaczenie dla samopoczucia, piszemy w osobnym artykule.
Na miejscu działa Restauracja WIDOK, w której szef kuchni Marcin Gruszka, członek Narodowej Kadry Kucharzy, serwuje kuchnię polską w niebanalnej odsłonie. Goście mają bezpłatny transfer do Term BUKOVINA z 12 basenami oraz dostęp do strefy wellness. Jeśli lubicie spokój w towarzystwie samych siebie, przeczytajcie też, jak wygląda wyjazd w góry dla introwertyków.
Nie. To cecha temperamentu opisana przez Elaine Aron, a nie zaburzenie. Oznacza głębsze przetwarzanie bodźców i większą podatność na przeciążenie, ale także większą wrażliwość na piękno i detale.
Najlepiej sprawdzają się kameralne obiekty, położone z dala od deptaków i dróg tranzytowych. Dużym ułatwieniem jest profil tylko dla dorosłych oraz restauracja na miejscu.
Najspokojniej jest zwykle w listopadzie i w drugiej połowie marca, poza długimi weekendami. Dni powszednie są zawsze spokojniejsze od weekendów.
Pomagają zatyczki do uszu i prośba o pokój z dala od windy. Najprościej jednak wybrać obiekt, w którym hałasu po prostu jest mniej, np. hotel dla dorosłych.
Tak, jeśli dobrze dobrać porę. Ciepła woda sprzyja odprężeniu, a w dni powszednie przed południem jest zwykle spokojniej niż w weekendowe popołudnia.