Jednego dnia szlak do Morskiego Oka pachnie jesiennym lasem, a kilka dni później Mięguszowieckie Szczyty mają już białe czapy. Tak zwykle wygląda przełom października i listopada pod Tatrami. Pierwszy śnieg w Tatrach potrafi zaskoczyć nawet tych, którzy przyjeżdżają tu od lat. Podpowiadamy, kiedy można się go spodziewać i co realnie zmienia w planach wycieczek.
Czy wiesz, że…
w najwyższych partiach Tatr śnieg może spaść w każdym miesiącu roku, także w lipcu i sierpniu? Letnie opady topnieją jednak zwykle w ciągu kilku godzin.
Nie ma jednej daty, którą dałoby się zakreślić w kalendarzu. Wszystko zależy od wysokości. Na graniach i szczytach powyżej 2000 m n.p.m. pierwsze trwalsze opady zdarzają się już we wrześniu, a w październiku są właściwie regułą. Pokrywa śnieżna w wysokich partiach gór często utrzymuje się potem do maja, a w żlebach i kotłach nawet dłużej.
Niżej sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W dolinach reglowych i w miejscowościach u podnóża Tatr pierwszy śnieg pojawia się najczęściej w listopadzie. Bywa, że zniknie po dwóch dniach, a bywa, że zima przychodzi jeszcze przed 11 listopada. Bywalcy Podhala dobrze wiedzą, że jesienią w górach panują jednocześnie dwie pory roku: złota jesień w dolinach i regularna zima nad górną granicą lasu.
Kilka centymetrów śniegu z okna wygląda niewinnie. Na szlaku potrafi jednak całkowicie zmienić charakter trasy. Kamienie przykryte świeżym puchem są śliskie, a pod spodem często kryje się lód z nocnych przymrozków. Ścieżki, które latem pokonuje się w lekkich butach, jesienią wymagają obuwia z twardą podeszwą i raczków.
Zmienia się także ryzyko. Po większych opadach TOPR publikuje komunikaty lawinowe w pięciostopniowej skali i nawet przy drugim, umiarkowanym stopniu nie każdy stromy stok jest bezpieczny. Przed wyjściem dobrze więc zajrzeć na strony TOPR i Tatrzańskiego Parku Narodowego. Szerzej omawiamy to w poradniku o tym, jak zadbać o bezpieczeństwo w Tatrach zimą.
Śnieg zbiega się w czasie z drugim wyzwaniem, czyli szybko zapadającym zmrokiem. Pod koniec listopada słońce zachodzi na Podhalu jeszcze przed 16:00. W głębokich dolinach szarzeje dużo wcześniej, bo słońce chowa się za graniami.
Sprawdza się prosta zasada: ustalcie godzinę odwrotu przed wyjściem i trzymajcie się jej bez względu na to, gdzie akurat będziecie. Praktyczne wskazówki zebraliśmy w tekście o tym, jak planować wyjście, gdy szybko robi się ciemno. Czołówka zawsze trafia do plecaka.
Pierwszy śnieg nie oznacza rezygnacji z gór. Oznacza rozsądniejszy wybór. Po świeżych opadach najlepiej sprawdzają się szlaki dolinne i trasy na polany widokowe. Droga z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka jest szeroka i stale uczęszczana, więc da się ją przejść bez specjalistycznego sprzętu. Podobnie jest z Doliną Chochołowską, Doliną Kościeliską czy krótkim wyjściem na Rusinową Polanę.
Przejścia przez przełęcze i wejścia na wysokie szczyty to po pierwszych opadach teren dla osób z zimowym doświadczeniem. Po słowackiej stronie od 1 listopada do 15 czerwca obowiązuje zamknięcie szlaków powyżej schronisk. Jeśli szukacie czegoś pośrodku, zajrzyjcie do zestawienia, w którym opisujemy cztery szlaki w Tatrach na krótki spacer z widokiem na góry.
Na widok bieli wielu turystów od razu myśli o nartach. Warto jednak ostudzić emocje. Ośrodki na Podhalu startują zwykle w grudniu, kiedy przez kilka nocy utrzymuje się mróz pozwalający na pracę armatek. Kolejki linowe miewają w tym okresie przerwy techniczne, więc przed wyjazdem trzeba sprawdzić komunikaty operatorów.
Przegląd okolicznych ośrodków znajdziecie w artykule o tym, jakie stoki narciarskie w Bukowinie Tatrzańskiej warto wziąć pod uwagę.
Gdy śnieg pada od rana do wieczora, wyjście w góry nie ma sensu. To jednak nie musi być stracony dzień. Oto pomysły, które w takich warunkach sprawdzają się najlepiej:
spacer po okolicy w świeżym puchu, bez ambicji zdobywania szczytów;
kąpiel w ciepłej wodzie termalnej przy padającym śniegu, która w basenie zewnętrznym ma zupełnie inny klimat;
dłuższa wizyta w saunie i odpoczynek w strefie relaksu;
niespieszny obiad w restauracji z widokiem na góry;
obserwowanie, jak chmury odsłaniają kolejne szczyty, co często dzieje się tuż przed zachodem słońca.
Więcej inspiracji na dni z kapryśną aurą znajdziecie w poradniku, co robić, gdy Tatry w deszczu nie zachęcają do wędrówki.
Bukowina Tatrzańska należy do najwyżej położonych miejscowości w Polsce, więc biel pojawia się tu często wcześniej niż w niższych częściach Podhala. Hotel HARNAŚ stoi na wzgórzu Buńdowego Wierchu, a wszystkie pokoje mają okna skierowane na południe. Moment, w którym granie pokrywają się śniegiem, można więc obserwować bez wychodzenia z łóżka. Nie bez powodu goście nazywają ten modernistyczny budynek z lat 60 prywatnym punktem widokowym na Tatry.
To hotel tylko dla dorosłych, więc po dniu na szlaku czeka tu przede wszystkim cisza. Dla osób szukających noclegów blisko basenów termalnych ważny będzie bezpłatny transfer do Term BUKOVINA z 12 basenami. W Restauracji WIDOK szef kuchni Marcin Gruszka, członek Narodowej Kadry Kucharzy, gotuje z sezonowych produktów. O tym, jakie są powody, by jechać w Tatry poza sezonem, piszemy w osobnym artykule.
W wysokich partiach gór pierwsze trwalsze opady pojawiają się zwykle we wrześniu lub w październiku. W dolinach i w miejscowościach u podnóża Tatr pierwszy śnieg spada najczęściej w listopadzie.
Tak. Droga z Palenicy Białczańskiej jest szeroka i regularnie uczęszczana. Wystarczą dobre buty trekkingowe i ciepłe ubranie, a przy oblodzeniu przydadzą się raczki. Przed wyjściem warto sprawdzić aktualne komunikaty TPN.
Tatrzański Park Narodowy może czasowo zamykać wybrane szlaki, np. ze względu na zagrożenie lawinowe. Po stronie słowackiej szlaki powyżej schronisk są zamknięte od 1 listopada do 15 czerwca.
Stała pokrywa śnieżna pojawia się tu najczęściej w grudniu i utrzymuje się do marca. Pierwsze opady zdarzają się jednak już w listopadzie, a w niektóre lata nawet pod koniec października.
HARNAŚ to hotel dla dorosłych. Gościmy osoby, które ukończyły 15 lat, co sprzyja spokojnemu wypoczynkowi.